Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej od lat pokazują nie tylko stan kina, lecz także duchowe napięcia współczesnej kultury. Wśród nominowanych filmów często pojawia się pytanie o wiarę, religię i sens życia. To, w jaki sposób twórcy przedstawiają duchowość, bywa swego rodzaju barometrem tego, jak Hollywood – a szerzej zachodnia kultura – mierzy się z religią.
Tegoroczne nominacje do Oscarów 2026 sugerują wyraźną zmianę narracji. Filmy coraz częściej pokazują religię instytucjonalną jako coś problematycznego lub ograniczającego, natomiast pozytywnie przedstawiają indywidualną duchowość, budowaną poza strukturami Kościoła.
Od religii instytucjonalnej do duchowości osobistej
Jeszcze kilka lat temu w nominowanych produkcjach pojawiały się bardzo różne obrazy wiary. W 2022 roku kino pokazywało religię jako siłę zdolną do inspirowania dobra i przemiany społecznej, ale jednocześnie jako narzędzie opresji. Z kolei w 2024 roku wiele filmów zdawało się wyobrażać świat, w którym religia w ogóle przestaje mieć znaczenie.
W 2026 roku pojawia się jednak pewna synteza tych podejść. Hollywood nie odrzuca już całkowicie duchowości, ale redefiniuje ją w sposób bardzo indywidualny. Wiara zostaje przedstawiona jako coś dobrego wtedy, gdy jest osobistym doświadczeniem jednostki, natomiast jako coś podejrzanego, gdy przyjmuje formę zorganizowanej religii – szczególnie chrześcijaństwa.
„Sinners” – duchowość poza Kościołem
Jednym z filmów, który najlepiej pokazuje tę tendencję, jest „Sinners”. Opowiada on historię Sammiego Moore’a, utalentowanego muzyka bluesowego, który sprzeciwia się swojemu ojcu – kaznodziei – i dołącza do kuzynów prowadzących klub muzyczny dla czarnej społeczności w Mississippi.
W filmie pojawia się motyw walki z wampirami, jednak kluczowa dla przetrwania bohaterów okazuje się pomoc Annie – żony jednego z nich, praktykującej hoodoo, czyli ludową formę duchowości afroamerykańskiej.
Symbolika filmu jest wyraźna: pomoc i nadzieja przychodzą nie z instytucjonalnej religii, lecz z osobistej i ludowej duchowości.
„Hamnet” – duchowość w doświadczeniu cierpienia
Inną perspektywę pokazuje film „Hamnet”. Produkcja opowiada historię Williama Szekspira i jego żony Agnes, którzy mierzą się z dramatem śmierci swojego syna. To właśnie doświadczenie żałoby ma inspirować powstanie jednej z najsłynniejszych tragedii literatury – „Hamleta”.
Film koncentruje się na duchowym wymiarze cierpienia i poszukiwaniu sensu. Nie prowadzi jednak do wyraźnego odniesienia do religii instytucjonalnej. Bohaterowie szukają raczej osobistego kontaktu z tajemnicą życia i śmierci.
Religia jako tradycja kulturowa
W niektórych produkcjach chrześcijaństwo pojawia się jedynie jako element tradycji lub obyczaju. W filmie „Train Dreams” bohaterowie chodzą do kościoła i cytują Biblię, ale nie jest to przedstawiane jako coś, co niesie głęboką prawdę o świecie.
Jedna z postaci mówi wręcz, że wszystkie religie opowiadają w istocie tę samą historię – tylko z różnych perspektyw. W ten sposób religia zostaje zredukowana do jednego z wielu sposobów interpretowania rzeczywistości.
„Frankenstein” – najbliżej tradycyjnej wiary
Na tle innych nominowanych produkcji wyróżnia się film „Frankenstein”. Historia naukowca, który próbuje pokonać śmierć i poprawić „błędy Boga”, nawiązuje do klasycznego pytania o granice ludzkiej pychy.
Najbardziej moralnie jednoznaczne postacie w filmie mają jakiś związek z wiarą. Elizabeth dostrzega Boży porządek w naturze, nosi krzyż i korzysta z sakramentu spowiedzi. Jednocześnie nawet tutaj chrześcijaństwo miesza się z elementami ludowej duchowości.
Polityka zamiast religii
Film „One Battle After Another” pokazuje jeszcze inną tendencję. Podział na dobro i zło nie przebiega tu według kryteriów religijnych, lecz politycznych. To światopogląd bohaterów, a nie ich wiara, decyduje o tym, po której stronie stoją.
W rezultacie religijne symbole – jak krzyże czy kościoły – pojawiają się w filmie bardziej jako element scenografii niż jako realna siła duchowa.
Społeczeństwo „spiritual but not religious”
Tendencje widoczne w filmach dobrze odzwierciedlają zmiany społeczne. Coraz więcej osób określa się dziś jako „duchowi, ale niereligijni”. Według badań socjologicznych szczególnie silnie dotyczy to pokolenia millenialsów.
Socjolog Jean Twenge wskazuje, że jednym z głównych powodów jest rosnący indywidualizm. Współczesny człowiek przyzwyczaił się do personalizowania niemal wszystkiego: treści w mediach społecznościowych, sposobu pracy, stylu życia czy relacji społecznych.
Religia instytucjonalna, oparta na wspólnocie i wspólnych zasadach, nie zawsze wpisuje się w ten model.
Czy indywidualna duchowość wystarczy?
Jednocześnie coraz więcej badań wskazuje na ciemną stronę skrajnego indywidualizmu. Rosnące poczucie samotności, problemy psychiczne czy polaryzacja społeczna pokazują, że człowiek potrzebuje wspólnoty.
To właśnie religie instytucjonalne często wciąż tworzą przestrzeń spotkania i wspólnego doświadczenia. Wspólne rytuały, modlitwa czy liturgia budują więzi, których trudno szukać w całkowicie prywatnej duchowości.
Hollywood jako lustro kultury
Filmy nominowane do Oscarów w 2026 roku pokazują więc nie tyle jedną wizję wiary, ile napięcie między dwoma sposobami myślenia o duchowości.
Z jednej strony mamy indywidualne doświadczenie transcendencji, budowane poza instytucjami religijnymi. Z drugiej – tradycyjne religie, które oferują wspólnotę i zakorzenienie.
To napięcie nie dotyczy wyłącznie kina. Jest ono częścią znacznie szerszej debaty o tym, czy przyszłość duchowości będzie bardziej indywidualna, czy też religie zorganizowane okażą się trwalsze, niż dziś się wydaje.
Tekst: Maria Skonieczka | za: ncronline.org
Źródło zdjęcia głównego: PAP






