725 metrów w głąb ziemi i wciąż nie wiadomo, gdzie znajduje się koniec jaskini. Polska ekspedycja wróciła z północnej Albanii, gdzie speleolodzy kontynuowali eksplorację najgłębszej znanej jaskini w kraju, a naukowcy prowadzili badania ekologiczne. – Za każdym razem, jak się tam udajemy, znajdujemy coś nowego – mówił na antenie Radia Warszawa Jakub Jeleń, doktorant Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i członek Dendrolabu Instytutu Badawczego Leśnictwa.
Ekspedycja działała w północnej części Albanii, w rejonie Doliny Walbony. Jej podstawowym celem była eksploracja speleologiczna – poszukiwanie nowych jaskiń oraz badanie tych, które zostały odnalezione podczas wcześniejszych wypraw. Od kilku lat speleologom towarzyszą również naukowcy reprezentujący różne dziedziny.
Jakub Jeleń zajmuje się badaniem drzew. W Albanii wspólnie z kolegą z Instytutu Badawczego Leśnictwa pobierał kolejne próbki z drzew rosnących przy górnej granicy lasu, a więc w szczególnie trudnych warunkach wysokogórskich.
W ekspedycji uczestniczyli również inni badacze, wśród nich biolog Daniel Skowron zajmujący się mszakami. Naukowcy schodzili także do jaskiń i pobierali próbki lodu.
Najgłębsza jaskinia Albanii wciąż nieodkryta do końca
Jednym z najważniejszych obiektów eksplorowanych przez ekipę pozostaje najgłębsza znana obecnie jaskinia Albanii.
– Na ten moment wiemy, że ma na pewno 725 metrów w głąb ziemi – mówił Jakub Jeleń.
To jednak nie musi być jej ostateczna głębokość. Speleolodzy wciąż wracają do systemu jaskiniowego i próbują przedostawać się dalej. Dopiero dotarcie do końca pozwoli stwierdzić, czy nie istnieją kolejne korytarze prowadzące jeszcze głębiej.
Równocześnie na powierzchni prowadzone są poszukiwania kolejnych otworów, które mogą okazać się wejściami do nieznanych dotąd jaskiń.
Ulewa łamała namioty, potem przyszły upały i przymrozek
Badania prowadzone są w trudnym, wysokogórskim terenie, gdzie pogoda potrafi zmienić się bardzo szybko.
Już pierwszego dnia tegorocznej ekspedycji, podczas przygotowywania bazy, naukowców i speleologów zaskoczyły bardzo intensywne opady. Deszcz był na tyle silny, że uszkodził i połamał część namiotów. Później warunki zmieniły się diametralnie – przez większą część wyprawy dominowało słońce, a w ciągu dnia dawały się we znaki wysokie temperatury.
W nocy, ze względu na wysokość, temperatura spadała jednak tak mocno, że pojawił się nawet przymrozek.
Deszcz miał jednocześnie dobrą stronę. Ekspedycja jest uzależniona od niewielkiego górskiego oczka wodnego, które stanowi jedyne dostępne na miejscu źródło wody. Zbiornik zasilany jest przede wszystkim przez topniejący śnieg.
W tym roku problemu z wodą nie było. Zima była śnieżna, a uczestnicy ekspedycji nawet latem znajdowali w górach pozostałości śniegu.
Dwie stacje meteorologiczne zostały w albańskich górach
Każda kolejna wyprawa ma rozwijać wyniki wcześniejszych badań. W tym roku jednym z ważniejszych przedsięwzięć naukowców było zainstalowanie dwóch stacji meteorologicznych.
Dane są szczególnie istotne w badaniach wzrostu drzew przy górnej granicy lasu. Naukowcy zestawiają przyrosty roczne drzew z parametrami klimatycznymi i analizują, jak rośliny reagują na zmieniające się warunki.
Problem polega na tym, że stacje nie przesyłają danych do Polski w czasie rzeczywistym.
– Będzie trzeba w następnym roku pojechać i zabrać dane, które zostały tam pomierzone, i liczyć, że wszystko przetrwało zimę – wyjaśniał Jakub Jeleń.
Największą niewiadomą pozostaje więc to, jak sprzęt poradzi sobie z intensywnymi opadami śniegu i ciężką górską zimą.
Cała ekspedycja działa za zgodą albańskich władz. Jak podkreślał rozmówca Radia Warszawa, wyjazdy i działania badawcze są formalnie zgłaszane, a zespół posiada wymagane pozwolenia.
Znaleźli stanowisko rzadkiej sosny
Pełne wyniki badań nad pobranymi próbkami pojawią się dopiero po pracy laboratoryjnej. Już podczas wyprawy udało się jednak dokonać ciekawej obserwacji.
Podczas poszukiwania kolejnych miejsc do eksploracji zlokalizowano stanowisko bardzo rzadkiego gatunku sosny występującego na Bałkanach.
Jak tłumaczył Jakub Jeleń, naukowcy wracają z ekspedycji przede wszystkim z materiałem, który dopiero w laboratorium można dokładnie przebadać. To tam rozpocznie się szczegółowa analiza próbek pobranych w górach.
Albania nadal kryje wiele tajemnic
Jeszcze kilkanaście lat temu dotarcie w okolice Doliny Walbony było znacznie trudniejsze. Z relacji uczestników wcześniejszych wypraw wynika, że drogi znajdowały się w bardzo złym stanie. Obecnie region intensywniej rozwija się turystycznie i dostęp do doliny jest zdecydowanie łatwiejszy.
Nie oznacza to jednak, że same tereny badań przestały być wymagające.
To właśnie ich niedostępność jest jednym z powodów, dla których naukowcy chcą wracać w to miejsce.
– Cały czas jest tam wielki potencjał. To trudny teren, niedostępny, więc za każdym razem, jak się tam udajemy, znajdujemy coś nowego, wpadamy na nowy pomysł, nowe miejsca do eksploracji – podkreślał Jakub Jeleń.
Kolejna wyprawa już w planach
Tegoroczny plan udało się zrealizować niemal w całości, ale część zadań zostanie przeniesiona na następną ekspedycję.
Naukowcy chcą pobrać kolejne próbki drzew rosnących na różnych wysokościach. Jest to konieczne, aby materiał z górnej granicy lasu można było porównywać z drzewami rozwijającymi się w innych warunkach.
Równocześnie speleolodzy mają przed sobą kolejne miejsca i otwory jaskiniowe, które wymagają dalszej eksploracji.
Najbliższe miesiące będą natomiast okresem pracy w laboratorium.
– Niektórzy robią na drutach, my lubimy posiedzieć w laboratorium – żartował naukowiec.
Analizie materiału będzie towarzyszyć planowanie kolejnego wyjazdu oraz poszukiwanie możliwości dalszego rozwoju i finansowania przedsięwzięcia. Ekipa chce również opowiadać o swoich badaniach podczas wydarzeń poświęconych górom i eksploracji.
Jakub Jeleń zapowiedział już, że za rok chciałby ponownie znaleźć się w albańskich górach. Jak przyznał, pozostało tam jeszcze zbyt wiele pytań, na które naukowcy i speleolodzy chcą znaleźć odpowiedź.
Autor audycji: Jarosław Wydra
Tekst: Grzegorz Kozłowski






