Trudna relacja ojca i syna, alkoholizm, choroba, rodzinne rany i przebaczenie, które może przywrócić człowieka do życia. O tym opowiada film „Odzyskany” w reżyserii Marcina Kwaśnego. Aktor i twórca obrazu mówił w Radiu Warszawa, że historia przedstawiona na ekranie jest bliska także jego osobistemu doświadczeniu.
Zapytany, kiedy sam poczuł się „odzyskany”, bez wahania wrócił do wydarzeń sprzed 13 lat.
– Zawołałem z głębi serca: „Panie Jezu, jeśli istniejesz, to mi pomóż”. I dostałem łaskę nawrócenia, łaskę uzdrowienia. Wtedy poczułem się odzyskany – opowiadał Marcin Kwaśny.

Historia rozpoczęta w konfesjonale
„Odzyskany” jest rozwinięciem losów Janka, bohatera krótkometrażowego filmu „Spowiedź”. Produkcja, którą można zobaczyć w internecie, zgromadziła ponad 300 tys. wyświetleń. Pozytywny odbiór skłonił Marcina Kwaśnego do napisania pełnometrażowej kontynuacji.
– Ten film trafił do ludzkich serc. Pomyślałem, że warto kontynuować losy Janka i napisać pełną fabułę – mówił reżyser.
Jak zaznaczył, nowa produkcja nie jest przeznaczona wyłącznie dla osób głęboko wierzących.
– Nie zrobiłem tego filmu tylko po to, żeby utwierdzić wierzących w wierze, ale też dla ludzi, którzy szukają Boga wszędzie, lecz Go nie znajdują – wyjaśnił. – Mam nadzieję, że ten film będzie pewnym antidotum na to szukanie.
„Ja się nawróciłem w konfesjonale”
W głównej roli wystąpił Filip Gurłacz. Jak wspominał Marcin Kwaśny, jego wybór nie był przypadkowy. Reżyser poznał aktora podczas pracy przy innym projekcie i poprosił Boga o wskazanie osoby odpowiedniej do roli.
Kiedy zaproponował Filipowi Gurłaczowi udział w filmie o człowieku, który nawraca się podczas spowiedzi, usłyszał niespodziewaną odpowiedź:
– Ja się nawróciłem w konfesjonale.
Dla Marcina Kwaśnego stało się to potwierdzeniem, że znalazł właściwego aktora.
– Pan Bóg po prostu stawia ludzi na naszej drodze – podkreślał. – Razem jesteśmy apostołami trzeźwości i apostołami Jezusa Chrystusa. Nie ukrywamy swojej wiary.
Film, który „po ludzku nie miał prawa się udać”
Marcin Kwaśny jest nie tylko reżyserem, ale również scenarzystą filmu. Przyznaje jednak, że nie uważa „Odzyskanego” wyłącznie za własne dzieło.
– Ten film jest niby mój, ale tak naprawdę oddałem go Bogu. Chciałem, żeby to On prowadził kierownicę – powiedział.
Podczas realizacji nie brakowało problemów i trudnych momentów. Mimo tego produkcję udało się doprowadzić do końca.
– Po ludzku to nie miało prawa się udać. Dlatego uważam, że Pan Bóg musiał tutaj zadziałać – mówił reżyser.
Ta historia koresponduje z głównym przesłaniem filmu.
– Nie ma tak beznadziejnych sytuacji, z których Pan Bóg nie mógłby nas wyrwać – podkreślił. – Pomimo trudnej tematyki, jaką są alkoholizm, nieprzebaczenie i trauma, ten film daje dużą dawkę nadziei. Pokazuje, że istnieje światełko w tunelu.

Czy można przebaczyć najbliższym?
Główny bohater filmu jest młodym człowiekiem, któremu życie nie dało szansy na spokojne dorastanie. Został porzucony przez ojca alkoholika, opiekuje się ciężko chorą matką, a próbując zdobyć pieniądze na jej leczenie i utrzymanie domu, podejmuje coraz bardziej ryzykowne decyzje.
Marcin Kwaśny zaznacza, że film nie skupia się wyłącznie na uzależnieniu. Jednym z najważniejszych tematów jest przebaczenie.
– Czy pomimo krzywd, których doznaliśmy od najbliższych osób, warto im przebaczyć? I co to przebaczenie dalej ze sobą niesie? – pytał.
Relacja między ojcem i synem początkowo wydaje się całkowicie zniszczona. Z czasem jednak bohater próbuje zrozumieć ojca, a zerwane więzi powoli zaczynają się odbudowywać.
– To jest film o relacjach: między ojcem i synem oraz między synem a matką – wyjaśnił reżyser.
Muzyka, która „szarpnęła za serducho”
W filmie wystąpili między innymi Filip Gurłacz, Andrzej Mastalerz, Maria Gładkowska i Remigiusz Jankowski. Muzykę stworzył Robert Janson, który zdecydował się na udział w projekcie po obejrzeniu roboczej wersji produkcji.
– Powiedział: „Chcę napisać do niego muzykę”. W trzy tygodnie stworzył przepiękną ścieżkę dźwiękową – wspominał Marcin Kwaśny.
Gotowy efekt zaskoczył nawet samego reżysera.
– Znałem ten film, ale kiedy została dołączona muzyka, osobiście szarpnęło mnie za serducho – przyznał.
Bez moralizowania, ale z ważnymi pytaniami
„Odzyskany” jest filmem odpowiednim również dla nastolatków. Reżyser podkreśla, że nie chciał przygotowywać produkcji, która pouczałaby odbiorców lub podawała im gotowe odpowiedzi.
– Nie moralizowałem w tym filmie. Nikt nie lubi moralizowania, a szczególnie młodzi ludzie – zauważył. – Ten film bardziej stawia pytania i wciąga widza w świat głównego bohatera.
Mimo trudnego tematu w produkcji nie zabraknie także lżejszych scen.
– Nie chciałem, żeby film był pozbawiony poczucia humoru. Sceny dramatyczne przeplatają się z komediowymi i dzięki temu dramatyzm staje się jeszcze bardziej wyrazisty – wyjaśnił.
Pokaz przedpremierowy „Odzyskanego” odbędzie się 2 sierpnia w Warszawie. Film trafi do kin w całej Polsce 14 sierpnia.
– Jeżeli film się spodoba, polecajcie go swoim przyjaciołom. Gdyby się nie spodobał, polecajcie go swoim wrogom – żartował Marcin Kwaśny.

Redaktor prowadząca audycję: Ewa Pietrzak
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: Rafael Films






