Krzyk, płacz i sprzeciw dziecka często wywołują w rodzicach bezradność. Tymczasem znacznie bardziej niepokojące może być dziecko, które nigdy się nie buntuje i zawsze spełnia oczekiwania dorosłych. – One tylko powiedziały, co mają w środku, bo pojawiła się bezpieczna sytuacja, w której mogą to zrobić – mówiła w Radiu Warszawa Debora Broda, mama jedenaściorga dzieci i mentorka rodziców.

Rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. Tłumaczą, wyznaczają granice, starają się wychowywać z miłością. A mimo to pojawiają się konflikty, nieposłuszeństwo i bunt. Debora Broda mówi jednak, że zachowanie, które dorośli odbierają jako problem, często jest naturalnym etapem rozwoju.
Dwuletnie dziecko odkrywa własną autonomię, nastolatek próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest. Oboje potrzebują przestrzeni, by podejmować własne decyzje, również te niezgodne z oczekiwaniami rodziców.
– Jeżeli dziecko robi po swojemu, no to super, to znaczy, że buduje siebie – podkreśla rozmówczyni Radia Warszawa.
Problem zaczyna się wtedy, gdy rodzic interpretuje każdy sprzeciw jako nieposłuszeństwo, które trzeba natychmiast wyeliminować. Tymczasem za trudnym zachowaniem często stoi potrzeba, której dziecko nie potrafi jeszcze inaczej wyrazić.
– To niegrzeczne dziecko to jest dziecko, które daje nam informację zwrotną na temat swoich potrzeb – wyjaśnia Debora Broda.
Zamiast kolejnych nakazów i zakazów proponuje pytania: „Co się z tobą dzieje?”, „Czego potrzebujesz?”. Jednak żeby naprawdę usłyszeć odpowiedź, dorosły musi najpierw poradzić sobie z własnymi emocjami.
– Tyle mamy dla swojego dziecka, ile mamy dla samego siebie. Najpierw musimy dać sobie, żeby móc dać dziecku – zaznacza.

Płacz dziecka w sklepie może wywołać w rodzicu złość, lęk, wstyd albo poczucie bezradności. Jeżeli dorosły nie rozumie własnego napięcia, często próbuje jak najszybciej uciszyć dziecko. Nie dlatego, że rozwiązał jego problem, ale dlatego, że sam nie potrafi znieść trudnej sytuacji.
Szczególnie poruszający jest jednak inny wątek rozmowy: dzieci, które nigdy nie sprawiają problemów.
– Jeżeli dziecko jest wycofane, to jest to już czerwona lampka – ostrzega Broda.
Dziecko, które nauczyło się, że jego emocje są dla dorosłych ciężarem, może przestać je okazywać. Zaczyna kontrolować swoje zachowanie, dopasowywać się do oczekiwań i samodzielnie radzić sobie z tym, co przeżywa. Z zewnątrz wygląda na wyjątkowo grzeczne. W rzeczywistości może czuć, że nie ma prawa być sobą.
Mentorka opowiada, że gdy rodzice zaczynają tworzyć bezpieczną przestrzeń do wyrażania emocji, dotychczas spokojne dzieci nieraz zaczynają gwałtownie protestować, złościć się i mówić o swoich trudnych przeżyciach.
– To nie jest coś, że one zaczęły. One tylko powiedziały, co mają w środku, bo pojawiła się bezpieczna sytuacja, w której mogą to zrobić – tłumaczy.
Nie każdy spokojny maluch skrywa trudności i nie każdy dziecięcy bunt jest sygnałem kryzysu. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy dziecko wie, że może przyjść do rodzica również wtedy, gdy jest złe, przestraszone, bezradne albo nie spełnia jego oczekiwań?
Bo dobra relacja nie polega na tym, że dziecko nigdy nie płacze ani się nie sprzeciwia. Polega na tym, że nie musi ukrywać swoich emocji, żeby czuć się kochane i bezpieczne.
O budowaniu zaufania, samoregulacji emocjonalnej i świadomym rodzicielstwie Debora Broda opowiadała na antenie Radia Warszawa 106,2 FM.
Redaktor prowadzący audycję: Jarosław Wydra
Źródło zdjęcia głównego: Maria Skonieczka






