W studiu Radia Warszawa pojawił się ks. Mateusz Szerszeń, michalita, kierownik duchowy, rekolekcjonista i autor książki „Byłem w niebie. Refleksje o życiu i wierze”. Rozmowa dotknęła tematów, które wielu wierzących rodziców nosi dziś w sercu. Chodzi o sytuację, gdy dzieci – mimo religijnego wychowania – odchodzą od wiary.
Już na początku padło ważne pytanie. Co zrobić, gdy dziecko przestaje chodzić do kościoła albo wprost mówi, że nie wierzy? To doświadczenie staje się coraz bardziej powszechne i budzi niepokój. Wielu rodziców zadaje sobie wtedy pytanie, czy popełnili błąd.
Wiara nie jest automatyczna
Ks. Szerszeń jasno podkreśla, że nie istnieje proste przełożenie między wychowaniem a osobistą wiarą. Można wychować dziecko w rodzinie katolickiej, przekazać modlitwy, doprowadzić do sakramentów, a mimo to młody człowiek może wybrać inną drogę.
Wiara nie działa jak mechanizm dziedziczenia. Nie przechodzi automatycznie z pokolenia na pokolenie. Każdy człowiek musi ją wybrać samodzielnie. To decyzja osobista, która dojrzewa wraz z wiekiem.
Kapłan zwraca uwagę, że szczególnie w okresie dojrzewania pojawiają się pytania i wątpliwości. I nie należy się ich bać. To znak, że młody człowiek zaczyna myśleć i szukać własnej odpowiedzi.
Nastolatek potrzebuje argumentu
W przypadku młodszych dzieci autorytet rodzica często wystarcza. Jednak nastolatek potrzebuje czegoś więcej niż polecenia. Potrzebuje sensu.
Co ciekawe, nie zawsze musi to być argument religijny. Ks. Szerszeń wskazuje, że ważnym motywem może być szacunek wobec rodziców. Prośba, aby wspólnie pójść do kościoła, może być wyrazem więzi rodzinnej, a nie tylko obowiązku religijnego.
To podejście nie narzuca wiary, ale zostawia przestrzeń. Daje czas na dojrzewanie decyzji.
Dorosłe dzieci i trudna wolność
Jeszcze trudniejsza sytuacja pojawia się wtedy, gdy dzieci osiągają dorosłość. Wtedy decyzje należą już wyłącznie do nich. Kapłan podkreśla, że rodzice nie powinni brać na siebie odpowiedzialności za wybory dorosłych dzieci. Każdy człowiek odpowiada za swoją relację z Bogiem.
W takiej sytuacji pozostają dwie rzeczy. Modlitwa i świadectwo życia.
Nie chodzi o moralizowanie czy wywieranie presji. Chodzi o codzienną postawę, która pokazuje, że wiara ma sens. Chrześcijaństwo przekonuje nie słowami, ale życiem.
Autentyczność ważniejsza niż słowa
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest temat autentyczności. Młodzi ludzie bardzo szybko dostrzegają rozdźwięk między deklaracjami a rzeczywistością.
Jeśli rodzice mówią o wierze, ale nie żyją według jej zasad, wiarygodność znika. Pojawia się pytanie, czy to wszystko ma sens. Jednocześnie ks. Szerszeń zaznacza, że chrześcijanin nie musi być idealny. Każdy popełnia błędy. I właśnie to może stać się przestrzenią świadectwa.
Człowiek wierzący nie udaje doskonałości. Przyznaje się do słabości i pokazuje, że wiara nie jest magicznym rozwiązaniem problemów, ale drogą.
Relacja z Bogiem zmienia się z czasem
Kapłan dzieli się także osobistym doświadczeniem wiary. Wspomina dzieciństwo i pierwsze spotkania z Bogiem, które wyglądały zupełnie inaczej niż dziś.
Relacja z Bogiem nie jest czymś stałym. Zmienia się wraz z człowiekiem. Inaczej wierzy dziecko, inaczej nastolatek, inaczej dorosły.
To naturalny proces dojrzewania. Wiara pogłębia się, staje się bardziej świadoma i osobista.
Czym jest niebo?
Na końcu rozmowy pojawia się temat, który nadaje całej refleksji głębszy sens. Niebo.
Ks. Szerszeń mówi o nim nie jako o abstrakcji, ale jako o doświadczeniu miłości. Człowiek dotyka nieba już tutaj, na ziemi, w momentach, gdy czuje się kochany i bliski innym.
Niebo to także obietnica spotkania z Bogiem i z tymi, których kochamy. To rzeczywistość, której nie da się do końca opisać, ale za którą tęskni każdy człowiek.
Ta tęsknota nie jest ucieczką od życia. Przeciwnie. Pomaga żyć lepiej, głębiej i bardziej świadomie.
Autor audycji: Weronika Ostrowska
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: aleteia






