Weronika Ostrowska w audycji „Co Kościół na to?” zaprasza słuchaczy do rozmowy o tym, jak praktycznie i bez zniechęcenia wejść w modlitwę Słowem Bożym. Okazją stała się Niedziela Słowa Bożego, obchodzona w Kościele w Trzecią Niedzielę Zwykłą.
Słowo Boże jak chleb. Nie od święta, ale codziennie
Punktem wyjścia było proste porównanie, które trafia do każdego. Skoro codziennie jemy posiłki, to tak samo codziennie powinniśmy karmić serce i duszę Słowem Bożym. Nie chodzi jednak o „zadanie do wykonania” ani o kolejny punkt na liście obowiązków. Chodzi o spotkanie. Słowo Boże nie jest tylko tekstem. Słowo Boże to Chrystus, który mówi do człowieka tu i teraz.
Weronika Ostrowska podkreślała, że wiele osób pyta: „Jak usłyszeć Boga? Co On do mnie mówi?”. Odpowiedź Kościoła brzmi jasno. Bóg mówi codziennie przez Pismo Święte. Tylko trzeba je otworzyć.
Goście audycji: Bractwo Słowa Bożego
Do studia przyszli przedstawiciele Bractwa Słowa Bożego: Joanna Człapska i Robert Pierzchała. Dla nich kontakt z Biblią nie jest dodatkiem do życia religijnego, ale jego naturalnym rytmem.
Joanna Człapska mówiła o Słowie Bożym jak o pokarmie, który pozwala trwać przy Bogu i iść drogą, która do Niego prowadzi. Robert Pierzchała dopowiadał, że z czasem Słowo staje się jak tlen. Nie jako idea, ale jako doświadczenie. Człowiek zaczyna oddychać Biblią, bo odkrywa, że bez tego brakuje mu sensu, pokoju i światła.
Intencja papieska: modlitwa Słowem Bożym jako źródło nadziei
W rozmowie wybrzmiała także intencja papieska na styczeń 2026: modlitwa Słowem Bożym. Intencja mówi o tym, aby modlitwa Biblią stała się pokarmem życia oraz źródłem nadziei we wspólnotach. Ma to prowadzić do budowania Kościoła braterskiego i misyjnego.
To ważny akcent. Słowo Boże nie jest tylko prywatną lekturą. Ono ma rodzić nadzieję i budować wspólnotę. W rodzinie, w parafii, w grupach formacyjnych. Wszędzie tam, gdzie człowiek chce żyć wiarą nie w samotności, ale razem z innymi.
Najprostsza droga: czytania na każdy dzień
Weronika Ostrowska zapytała wprost o najłatwiejszą formę wejścia w modlitwę Biblią. Odpowiedź była konkretna: czytania liturgiczne na każdy dzień. Kościół podaje „porcję” Słowa przygotowaną na dany dzień. To jest rytm, który prowadzi człowieka przez Ewangelię i całe Pismo.
Bractwo Słowa Bożego przygotowuje komentarze do czytań, by ułatwić zrozumienie tekstu. Joanna Człapska przypomniała, że nie wystarczy czytać. Trzeba rozumieć, bo dopiero wtedy można żyć tym Słowem. Powstała prosta zasada: czytać, aby rozumieć, rozumieć, aby czytać.
Biblia przestaje być obca, kiedy staje się „moja”
Robert Pierzchała zwrócił uwagę na coś, co blokuje wiele osób. Biblia wydaje się obca, trudna, zbyt odległa. Dlatego trzeba się z nią zaprzyjaźnić. Przyjaźń wymaga czasu. Wystarczy kilka minut dziennie, ale regularnie.
Kiedy człowiek wraca do fragmentu, który już kiedyś słyszał lub czytał, Słowo zaczyna pracować w pamięci i sercu. Przestaje być „nowe i niezrozumiałe”. Staje się znajome. A z czasem staje się osobiste.
Praktyczna wskazówka: Pismo Święte ma być pod ręką
W audycji padła prosta rada, która często działa lepiej niż najbardziej rozbudowane metody. Pismo Święte powinno leżeć w miejscu, do którego sięga się naturalnie. Na biurku, na stoliku przy łóżku, w torbie, a nawet w telefonie w formie aplikacji.
Najtrudniejszy jest początek, bo trzeba przełamać opór i stworzyć nawyk. Potem staje się to naturalne. Tak jak człowiek nie planuje oddychania, tak w pewnym momencie nie planuje już kontaktu ze Słowem. Po prostu wie, że go potrzebuje.
Nie chodzi o odhaczanie. Chodzi o spotkanie z Chrystusem
Rozmowa wracała jak refren do jednej myśli. Biblia nie jest książką do zaliczenia. To jest miejsce spotkania z żywym Bogiem. Jeśli człowiek czyta w pośpiechu, „żeby było”, szybko straci motywację. Jeśli czyta, żeby spotkać Chrystusa, zaczyna odkrywać sens nawet w krótkim fragmencie.
W audycji pojawił się też cytat św. Hieronima: nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa. To zdanie porządkuje całą logikę rozmowy. Człowiek nie pozna Jezusa tylko przez opinie o Nim. Pozna Go, gdy zacznie słuchać, co On mówi.
Jak czytać trudne fragmenty? Pytaj: „dlaczego?”
Słuchacze często mówią, że teksty są niezrozumiałe, szczególnie Stary Testament. Goście audycji podpowiedzieli bardzo konkretną zmianę perspektywy. Nie chodzi tylko o pytanie „co tu jest napisane”. Czasem lepiej zapytać: dlaczego to zostało napisane w tym miejscu? Jaka myśl stoi za tym wydarzeniem? Co Bóg chce mi przez to pokazać?
Padła też ważna uwaga o emocjach. Czasami fragment budzi złość, opór albo niepokój. To nie jest dowód, że „coś jest nie tak”. To może być sygnał, że Słowo dotyka czegoś głębszego. Wtedy warto zostać z pytaniem: dlaczego reaguję w ten sposób? Co Bóg chce odsłonić?
Owoce codziennej lektury: pamięć Słowa i dialog z Bogiem
Weronika Ostrowska zauważyła, że wierność Słowu przynosi konkretne owoce. Człowiek w ciągu dnia przypomina sobie jedną myśl z porannej Ewangelii. Nagle okazuje się, że to zdanie staje się odpowiedzią na problem, rozmowę, decyzję. Tak rodzi się dialog z Bogiem. Bóg mówi w Słowie, człowiek odpowiada w życiu.
Joanna Człapska mówiła o jeszcze jednym doświadczeniu. Z czasem pojawiają się skojarzenia między fragmentami Pisma. Psalm zaczyna łączyć się z Ewangelią. Jedno miejsce wyjaśnia drugie. Pismo zaczyna tworzyć całość. To przychodzi nie przez jednorazowy zryw, tylko przez wierność.
Święci i nawrócenia: Słowo, które przewraca życie
W audycji pojawiły się przykłady świętych, których życie zmieniło się przez kontakt ze Słowem Bożym. Wymieniono m.in. św. Augustyna, św. Ignacego z Loyoli i św. Franciszka z Asyżu. Wspomniano też historie współczesne, w których Biblia stała się początkiem nawrócenia.
Wniosek był jasny. Słowo nie jest martwą literą. Ono działa. Ono wyzwala. Ono potrafi zawrócić człowieka o 180 stopni, jeśli człowiek się otworzy.
Wspólnota i dom: Słowo Boże buduje Kościół od środka
Rozmowa dotknęła także roli Słowa w budowaniu wspólnot. Pismo Święte ma wymiar wspólnototwórczy. Chrystus mówi, że jest pośród tych, którzy gromadzą się w Jego imię. Dlatego Biblia może budować rodzinę, parafię, krąg biblijny i domowy Kościół.
Padł prosty postulat: dzieci powinny widzieć Pismo Święte w rękach rodziców. Jeśli Słowo jest obecne w domu od małego, nie będzie obce w dorosłym życiu. A w świecie, w którym każdy nosi telefon, Biblia może być obecna zawsze. Wystarczy decyzja.
Dlaczego tak rzadko sięgamy po Biblię?
Na koniec rozmowa zeszła na diagnozę. Dlaczego wielu katolików chętniej szuka odpowiedzi w mediach społecznościowych niż w Piśmie Świętym? Wskazano dwa główne powody. Po pierwsze, Słowo Boże jest wymagające. Ono wzywa do zmiany. Po drugie, bywa trudne w odbiorze, a człowiek nie lubi wysiłku.
Dlatego potrzebne są komentarze, wyjaśnienia i audycje, które pomagają czytać mądrze. Kościół nie ukrywa wiedzy. Narzędzia są dostępne. Trzeba po nie sięgnąć.
Słowo jako „witamina” dla duszy
W audycji padło porównanie, które dobrze oddaje sens całej rozmowy. Codzienna lektura Pisma Świętego działa jak profilaktyka. Jak witamina, która wzmacnia człowieka, zanim pojawi się kryzys. Dusza też boli, choć często później niż ciało. Dlatego warto dbać o rozwój duchowy tak samo realnie, jak dba się o zdrowie, dietę i kondycję.
Jeśli ktoś chce poznać Jezusa i chce, by On był obecny w codzienności, najprostsza droga prowadzi przez Słowo. To jest pokarm. To jest spotkanie. To jest relacja.
Na tym polega Niedziela Słowa Bożego. Nie na jednorazowej akcji. Na decyzji, że od dziś Pismo Święte nie będzie zakurzoną książką, tylko żywym miejscem spotkania z Chrystusem.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: stock






