W 40. rocznicę historycznej wizyty św. Jana Pawła II w rzymskiej synagodze wróciła dyskusja o relacjach katolicko-żydowskich, znaczeniu dialogu z judaizmem i granicach pojęcia antysemityzmu. W audycji „Co Kościół na to?” na antenie Radia Warszawa Weronika Ostrowska rozmawiała z Sylwią Hasbun, arabistką z Fundacji Światło Wschodu, o liście polskich biskupów, nauczaniu Kościoła oraz codzienności chrześcijan mieszkających w Ziemi Świętej.
40 lat od wizyty Jana Pawła II w synagodze
13 kwietnia 1986 roku Jan Paweł II jako pierwszy papież w historii odwiedził rzymską synagogę. To właśnie wtedy nazwał Żydów „starszymi braćmi w wierze” i przypomniał o tragedii Holokaustu, jednoznacznie potępiając antysemityzm.
Czterdzieści lat później do tego wydarzenia nawiązali polscy biskupi w specjalnym liście. Dokument wywołał jednak silne reakcje i szeroką debatę wśród wiernych. Spór dotyczył nie tylko samego języka listu, ale też tego, jak dziś rozumieć dialog Kościoła z judaizmem, czym naprawdę jest antysemityzm i czy można oddzielić rozmowę o judaizmie od bieżących wydarzeń związanych z państwem Izrael.
Dlaczego list biskupów wywołał spór
W rozmowie na antenie Radia Warszawa Sylwia Hasbun zwróciła uwagę na dwa główne problemy, które jej zdaniem sprawiły, że list spotkał się z krytyką. Pierwszym było całkowite pominięcie aktualnego kontekstu geopolitycznego. Jak podkreśliła, we współczesnej debacie nie da się mówić o judaizmie, nie zauważając jednocześnie, że dla wielu odbiorców temat ten natychmiast kojarzy się z państwem Izrael i trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Rozmówczyni przypomniała, że także w dokumentach Kościoła pojawia się rozróżnienie między biblijnym Izraelem, judaizmem a współczesnym państwem Izrael. Jej zdaniem w liście zabrakło choćby jednego jasnego zdania, które pomogłoby wiernym uporządkować te pojęcia.
Drugim problemem była kwestia zbawienia i miejsca Chrystusa w tej perspektywie. Sylwia Hasbun wskazała, że część odbiorców odczytała list jako zbyt niejednoznaczny i pozostawiający zbyt szerokie pole do interpretacji. W efekcie wielu wiernych odniosło wrażenie, że dokument nie mówi wprost o tym, co dla chrześcijan jest centralne, czyli o konieczności Chrystusa w dziele zbawienia.
Judaizm czasów Jezusa a judaizm współczesny
W audycji wyraźnie wybrzmiała potrzeba rozróżnienia między judaizmem, który znał Jezus Chrystus, a judaizmem współczesnym. Sylwia Hasbun przypomniała, że judaizm rozwijał się przez wieki i po zburzeniu świątyni jerozolimskiej w 70 roku po Chrystusie zmienił swój charakter. W miejsce religii skupionej wokół świątyni pojawił się judaizm rabiniczny, oparty na nauczaniu rabinów i rozwijający się w różnych nurtach.
To właśnie dlatego nie można mówić dziś o jednym, jednolitym judaizmie. W obrębie samej tradycji żydowskiej istnieją różne spojrzenia religijne, kulturowe i polityczne. Tak samo nie da się automatycznie utożsamiać wszystkich Żydów z polityką państwa Izrael.
Judaizm to nie to samo co państwo Izrael
Jednym z najważniejszych tematów rozmowy było rozróżnienie między judaizmem a współczesnym państwem Izrael. Gość audycji podkreśliła, że taki podział uznaje nie tylko Kościół, ale również sami Żydzi. Nie wszyscy identyfikują się z polityką izraelskiego państwa, a znaczna część żydowskiej społeczności żyje poza jego granicami.
Padło też przypomnienie, że obywatele Izraela nie są wyłącznie Żydami. Około jednej piątej mieszkańców stanowią Arabowie, w większości muzułmanie, ale także chrześcijanie. To pokazuje, jak uproszczone i mylące bywa stawianie znaku równości między judaizmem, Izraelem biblijnym i współczesnym państwem.
Chrześcijanie w Ziemi Świętej i ich codzienność
Ważną częścią rozmowy była sytuacja chrześcijan żyjących w Ziemi Świętej. Sylwia Hasbun mówiła o tym z perspektywy osób, które żyją wśród skutków wieloletniego konfliktu. Zaznaczyła, że trudności, których doświadczają lokalni chrześcijanie, wynikają przede wszystkim nie z samego faktu bycia chrześcijanami, lecz z tego, że nie są Żydami i należą do społeczności palestyńskiej.
W audycji wybrzmiał obraz codzienności naznaczonej ograniczeniami, blokadami, okupacją wojskową i brakiem stabilności. Szczególnie mocno podkreślono, że dla chrześcijan z Betlejem, Zachodniego Brzegu czy Strefy Gazy konflikt nie jest abstrakcyjnym sporem politycznym, ale rzeczywistością wpływającą na życie rodzin, wspólnot i parafii.
Rozmówczyni zwróciła uwagę, że dla lokalnych chrześcijan szczególnie bolesne jest wykorzystywanie Biblii do uzasadniania działań politycznych i terytorialnych. Właśnie w tym kontekście pojawił się temat chrześcijańskiego syjonizmu.
Czym jest chrześcijański syjonizm
W rozmowie wyjaśniono, że chrześcijański syjonizm to nurt, w którym niektórzy chrześcijanie interpretują biblijne obietnice ziemi w sposób dosłowny i odnoszą je bezpośrednio do współczesnego państwa Izrael. Według tej perspektywy współcześni Żydzi mają być bezpośrednimi spadkobiercami starotestamentalnej obietnicy.
Sylwia Hasbun wskazała, że takie podejście pomija chrześcijańską interpretację Pisma Świętego, a także realne doświadczenie ludzi, którzy żyją w konsekwencjach konfliktu. Z perspektywy palestyńskich chrześcijan szczególnie trudne jest słuchanie interpretacji, według których ich cierpienie miałoby być częścią Bożego planu albo dowodem na spełnianie się proroctw.
W audycji podkreślono, że lokalni chrześcijanie w Ziemi Świętej zdecydowanie odrzucają takie odczytanie Biblii. Rozróżniają oni pojęcie Izraela jako rzeczywistości teologicznej od Izraela jako współczesnego bytu politycznego i administracyjnego.
Antysemityzm a krytyka państwa Izrael
Jednym z najbardziej delikatnych tematów rozmowy było pojęcie antysemityzmu. Sylwia Hasbun zwróciła uwagę, że samo słowo bywa dziś używane nieprecyzyjnie i często prowadzi do pomieszania pojęć. W jej ocenie trzeba umieć jednocześnie jasno potępiać antysemityzm i odrzucać nienawiść wobec Żydów, a zarazem zachować prawo do krytycznej oceny działań państwa Izrael.
W audycji mocno wybrzmiał sprzeciw wobec odpowiedzialności zbiorowej. Rozmówczyni podkreślała, że nie można rozciągać winy za decyzje polityczne na cały naród czy wspólnotę religijną. Jej zdaniem właśnie tutaj przebiega granica między uczciwym osądem moralnym a wejściem w logikę nienawiści.
Padły również słowa o potrzebie przerwania spirali wzajemnej wrogości. Z jednej strony nie wolno przemilczać zła i cierpienia Palestyńczyków, z drugiej nie wolno odpowiadać na nie aprobatą dla historycznych zbrodni wymierzonych w Żydów. Taka postawa nie prowadzi do pokoju, lecz tylko umacnia lęk, zamknięcie i kolejne podziały.
Czy dialog jest jeszcze możliwy
W końcowej części audycji pojawiło się pytanie, czy w obecnej sytuacji w ogóle można jeszcze mówić o dialogu. Odpowiedź była ostrożna. Tam, gdzie codzienność wyznaczają punkty kontrolne, wojsko i brak swobodnego kontaktu, trudno mówić o realnym dialogu. W takich warunkach spotkanie z drugim człowiekiem jest często ograniczone do relacji nacechowanej przemocą systemową lub lękiem.
Inaczej wygląda sytuacja w miastach, gdzie Żydzi i Arabowie żyją obok siebie, pracują razem i spotykają się w przestrzeni społecznej. To właśnie tam możliwy staje się dialog życia codziennego, sąsiedztwa, współpracy i wzajemnego poznania. W audycji zaznaczono jednak, że nie chodzi tu o łatwe porozumienie na poziomie teologicznym, ale raczej o codzienną obecność, która osłabia uprzedzenia i buduje relacje.
Czy Kościół wystarczająco wspiera chrześcijan w Ziemi Świętej
Sylwia Hasbun zauważyła, że Kościół pamięta o chrześcijanach mieszkających w Ziemi Świętej, apeluje o modlitwę i zachęca do materialnego wsparcia lokalnych wspólnot. Jej zdaniem to jednak wciąż za mało. W rozmowie padła sugestia, że niekiedy apele o pokój stają się zbyt ogólne i nie towarzyszy im wystarczająco jasne nazwanie rzeczy po imieniu.
To właśnie dlatego, jak wskazała rozmówczyni, wielu lokalnym chrześcijanom brakuje dziś odwagi i jednoznaczności ze strony wspólnoty Kościoła powszechnego. Nie chodzi o porzucenie dialogu ani o zgodę na nienawiść, ale o język, który z jednej strony broni prawdy wiary, a z drugiej nie przemilcza krzywdy.
Szukać prawdy bez uproszczeń
Audycja „Co Kościół na to?” pokazała, jak trudny i wielowarstwowy jest temat relacji chrześcijańsko-żydowskich w cieniu współczesnych konfliktów. Rozmowa nie dawała prostych odpowiedzi, ale wyraźnie przypomniała o konieczności rozróżniania pojęć, odrzucania odpowiedzialności zbiorowej i szukania prawdy bez uproszczeń.
W rocznicę przełomowej wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze wybrzmiało pytanie szczególnie ważne także dziś: jak mówić o judaizmie, Izraelu, antysemityzmie i cierpieniu chrześcijan w Ziemi Świętej tak, by nie zgubić ani prawdy, ani miłości, ani chrześcijańskiej odpowiedzialności za słowo.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego:






