W dniu odejścia do Pana biskupa seniora Kazimierza Romaniuka 25 lutego 2025 roku na antenie Radia Warszawa zabrzmiały słowa wdzięczności i osobistego świadectwa. O swoim wieloletnim doświadczeniu relacji z pierwszym ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej mówili biskupi Rafał Markowski i Romuald Kamiński.
Obaj znali go blisko przez niemal pół wieku – najpierw jako rektora seminarium, potem biskupa pomocniczego, wreszcie jako pasterza nowo powstałej diecezji i w końcu jako biskupa seniora. Ta relacja, jak podkreślał bp Markowski, miała wiele etapów: od mistrza i wychowawcy, przez przełożonego i biskupa personalnego, aż po czystą, bezinteresowną przyjaźń w latach emerytury. Z kolei bp Kamiński wspominał go jako człowieka, który w momencie tworzenia diecezji warszawsko-praskiej objawił zupełnie nowe oblicze – nie tylko profesora i uczonego, lecz przede wszystkim jako pasterza o kochającym i otwartym sercu.
Człowiek głęboko oddany Kościołowi
Biskup Kazimierz Romaniuk był postacią wyrazistą: biblistą, profesorem, członkiem licznych towarzystw naukowych, człowiekiem o zdecydowanej formie bycia. Dla wielu mógł wydawać się zdystansowany czy surowy, zwłaszcza gdy pełnił odpowiedzialną funkcję biskupa personalnego. Jednak ci, którzy mieli okazję zbliżyć się do niego, odkrywali w nim człowieka głęboko oddanego Kościołowi i bez reszty poświęconego służbie. Jako pierwszy ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej budował ją bez rozmachu administracyjnego, lecz z troską o to, co najważniejsze: o duchowieństwo, osoby konsekrowane i wiernych świeckich. Nie tworzył nadmiernych struktur, pracował w skromnym zapleczu personalnym, a każdą chwilę organizował tak, by starczyło czasu na modlitwę, pracę naukową, spotkania z ludźmi i pomoc potrzebującym. W jego życiu – jak podkreślano – nie było miejsca na gromadzenie czegokolwiek dla siebie.
Biskup zawsze dostępny
Szczególnym świadectwem jego wielkości stały się lata starości. W miarę jak słabło ciało, rosła pokora i pogoda ducha. Biskupi wspominali jego dostępność, gotowość do przyjmowania pomocy oraz pragnienie przekazania wszystkiego, czym żył – duchowego i intelektualnego dorobku – swojej diecezji. W testamencie, jak zaznaczył bp Kamiński, głównym spadkobiercą tej spuścizny uczynił diecezję warszawsko-praską. Jego dziedzictwo to przede wszystkim umiłowanie Pisma Świętego – pragnienie, by Biblia była nie tylko rozpowszechniana, lecz czytana, rozumiana i przeżywana. Odszedł pasterz dobry – człowiek prawy, oddany bez reszty Bogu i Kościołowi. Dla wielu był nauczycielem, przełożonym i przyjacielem. Dla diecezji pozostaje fundamentem, na którym wciąż można budować.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: Ks. Mariusz Wedziuk






